wtorek, 2 grudnia 2008

Pierwszy grudnia we Wrocławiu

Kilka zdjęć świeżo otworzonego Jarmarku Świątecznego.


Brama jarmarku od strony przejscia


Anielica sprzedajaca oplatek


Sam bym cos z tego zjadl


Jednak to co jest za tą otoczką, to nadal ludzie starający się o przeżycie...
Kobieta na wozku inwalidzkim sprzedaje ozdoby swiateczne za raz za glowna alejka jarmarku

wtorek, 25 listopada 2008

czwartek, 20 listopada 2008

Zastanawiające

Zastanawiające jest słońce.
Które za chmurami schowane,
powoduje niepokoje.
Duszy, serca i umysłu.

Zastanawiający jest wiatr.
Który zmiennym jest bardziej,
niż nie jedna kobieta.
Którą mijam na chodnikach.

Zastanawiające jest zimno.
Które jest brakiem ciepła,
w moim sercu.
Cierpiącym na odmrożenia.

niedziela, 26 października 2008

Sekundy to Godziny

Czesem słuchając czyichś wspomnień wracają nasze. Te które chcielibyśmy zapomnieć. Nie możemy ich wyzucic do kosza, jak pliki z komputera. Po prostu wracają chciane czy nie. Czasem słabiej czasem mocniej. Ale zawsze coś namieszaja w głowie. Po śnie pewnie znikną. Pozostanie tylko niepewność. A godziny staną sie znowu sekundami.

Geolocate this post

Posted with LifeCast

sobota, 25 października 2008

Fujifilm Finepix S5000, to juz rok razem.

Mój aparat. Zdecydowanie mój. Wiem co potrafi, a czego nie umie.
Wiem kiedy zachwyci, a kiedy rozczaruje.
Taki już jest. Walczę w ramach które mi narzuca.
Światło, czas, przesłona.
I znowu autofokus nawalił. Ciekawe ujęcie, nie do powtórzenia.
Trudno, przeklne pod nosem i pójde dalej.
To jest mój aparat. Troche taki jak ja.
Normalny na codzien, a chciałby zachwycić.

środa, 22 października 2008

The Cube

No i kolejna umiejętność opanowana. Potrafię ułożyć kostkę Rubika, w zawrotnym (jak dla mnie) tempie 8 minut! Nie obyło się bez ofiar. Może jednak się przerzucę z palenia na kostkę? troche zdrowiej i dla płuc i dla rąk.

sobota, 11 października 2008

Nagłe zmiany nastroju.

Jest pięknie i będzie jeszcze piękniej
Bo chcę, żeby tak było

(kropka)

piątek, 10 października 2008

Powroty

Powroty są różne. Do domu, z podróży. Do starych miejsc, w których są wspomnienia. Do starych znajomych, których bardzo chciało się spotkać. Do dawnych upodobań, o których się zapomniało.
Są też z różnych powodów. Ale tych jest za dużo żeby nawet zacząć wymieniać.
Pojawiają się znikąd. I znikają za raz za rogiem. Nie dając czasu do namysłu.
Ja tego potrzebuje, tego namysłu.
Ale i to jest złe.

wtorek, 7 października 2008

Koniec dnia

Mija dzień. Trochę produktywnie, trochę nie. Zapomniany w dawnych sprawach tonę bezpowrotnie. Bo nie ma odwrotu. Nie ma alternatywy. Nie ma wyjścia.
Ale boję się walki. Przecież mogę zginąć, a nie wiem czy starczy sił, żeby sie odrodzić. Życie to nie gra, wiem o tym dobrze. A nie ma sensu przerywać, dopuki nie dotrze się do końca.

Posted with LifeCast

Poranek przy kawie



Posted with LifeCast

poniedziałek, 6 października 2008

Naukę czas zacząć

Troche stabilności w życiu nie zawadzi. Szkoda, że narzuconej (odgórnie) niezmiennej (do kolejki prosze) rutyny. Pozwala to na zajęcie się rzeczami trudniejszymi, wymagającymi wiecej skupienia i uwagi. Taka miłość. Nie mam pojęcia jak podejść do tego problemu. Wszystkie znane mi sposoby zawodzą.

­
­

piątek, 29 sierpnia 2008

Wredna pogoda

Normalne załamanie. Dzisiejsza pogoda w ogóle nie pomaga. A tyle jeszcze pracy przedemną. W następnych dniach, tygodniach i miesiącach.
Obracam się za siebie, w stronę okna. Pada...

Akurat dzisiaj chciałbym, żeby nie padało. Żeby było ciepło, miło i przyjemnie. Jeszczę tą chwilkę. Tą maciupeńką chwilunie. Chwilunieczkę? Proszę?

niedziela, 17 sierpnia 2008

strzelać a Strzelać

W sobotę miałem przyjemność uczestniczyć w niezwykłym widowisku historycznym.
150 muszkietów, 12 dział i dużo ale to bardzo dużo dymu.
Pomiędzy tym wszystkim ja z kolegą i dwa aparaty fotograficzne.

środa, 13 sierpnia 2008

Kolejne życiowe doświadczenie

Wtorek, godzina wieczorowa.
-Potrzebujemy regestranta na jutro. Przyjeżdża organista z norwegii i nie ma nikogo kto mógłby mu asystować.
-Ok nie ma problemu! Ale to co ten regestrant właściwie robi?
Okazuje się, że wszystko. Przewracanie nut organiście to tylko przykrywka.
Tłumacz, przewodnik, organizator, fotograf. Ale fajnie!
Nie ma to jak poczucie, że wszystko poszło jak należy.
I w końcu wiem, dlaczego w norwegii palą kościoły. Po prostu w starych nie ma miejsca na ogromne organy na których mógłby grać ten wielki organista.

poniedziałek, 28 lipca 2008

Z księgi wielkiego porządku

Czasami i tak bywa, że człowiek mimo usilnego pragnienia totalnego chaosu musi zaprowadzić porządek. Choćby chwilowy - na pokaz, że wszystko jest tak jak inni chcieliby widzieć. Ja wole trzymać chaos, niż robić porządek na pokaz.
Za ciężką prace nie dostaniesz nawet dziękuje. Ale za powiedzenie głupstwa każdy będzie Cię lubił. Chyba wole jak ktoś mi powie dziękuje. Chyba taki już jestem, łasy na pochlebstwa. Chyba przez to, że ich nie dostaje.
Czasem staram sie jak mogę, staje na głowie i chodzę na rzęsach. A mimo to jedyne co dostaje to gorzkie słowa krytyki. A czuje, że bezpodstawnej. Zadanej z rutyny. Bo nic co robie nie może być dobre. Ale wiem, że jeśli nie ja, to nikt inny tego nie zrobi.
Zastanawiam się, po co to robie. Zysk znikomy, a nerwy w agonii. Po co sie w ogóle w takie rzeczy pakuje?

wtorek, 22 lipca 2008

Domowe porządki

Krótki wypad do wrocławia. Spotkanie ze starym znajomym. Teraz mieszka w irlandii i chyba dobrze mu się powodzi. Tu jeden fakt: za dużo alkoholu. Jak zwykle przy takich okazjach. Chociaż niektórzy lekarze mówią, że dobrze jest się struć raz na jakiś czas. Jak dla mnie - raz na dłuższy czas. Trochę posprzątałem w swoim pokoju. Znalazłem nawet parę rzeczy, których znaleźć wcześniej nie mogłem! Dlatego zostałem wyznaczony do doprowadzenia rodzinnego mieszkania do stanu używalności. Za odpowiednią opłata oczywiście ;-)

czwartek, 17 lipca 2008

Kolejny odpoczynek

Kilka dni w rodzinnym mieście. Spotkania ze znajomymi, piwo w ulubionej knajpie. Kilka nowych żartów sytuacyjnych o dżdżownicach, ich problemach seksualnych i o tym jak wyglądają ich samochody. Mówiąc krótko - strasznie sie opierdzielam. Ale przecież są wakacje!

piątek, 11 lipca 2008

Zamknięty rozdział

Kolejny rozdział mojego życia został zamkniety. Więc sięgam do szuflady po moje notatki. Szkice przyszłości. Gdzieś je przecież miałem. Nie ma ich? Sięgam po pióro z zielonym atramentem. Bo takiego koloru potrzebuje na następne dni. Gdzieś były kartki. Zwykłe, jak do ksero. Też nie ma. Patrzę na okładkę tej książki z tytułem: Życie. Przewracam na sam koniec. Bo tam jest rozdział, "Własne notatki".

czwartek, 10 lipca 2008

Chwila przerwy

Często trzeba dać sobie chwilę przerwy. Żeby pomyśleć. Dzisiaj mija kolejny nużący bezproduktywnością dzień. Jutro ostatni dzień w którym mam dostać odpowiedź co w sprawie pracy. Wierzę, że tej sprawy nie dotknie moje standardowe jak-ma-się-zjebać-to-po-co-się-rozdrabniać-niech-sie-zjebie-wszystko. ;-)
Ale bądźmy dobrej myśli, co nie? Prawda? Prawda?

środa, 9 lipca 2008

Niech płynie

Idąc po rozdrożu,
Każde swoją drogą.
Patrzą w swoją stronę,
Chcąc podać sobie ręce.

Trochę poetycko. Bo poezja płynie. A ja chce żeby wszystko płynęło swoim biegiem.
Czasami robi sie głupstwa. Raz mniejsze, raz większe. Ale wiem, że to pomaga.
Chociaż nie tak jak bym chciał.
Kolejny dzień przepełniony słoneczno-deszczową pogodą. W ciągu dwóch godzin zdążyłem zmoknąć, wyschnąć, znowu zmoknąć i wyschnąć. Nadal czekam na odpowiedź, czy mam stawić sie na rozmowę kwalifikacyjną. Musze znaleźć nowe mieszkanie jak co roku. Trzy lata mieszkam w tym mieście i co roku w innym miejscu. Miejsca nowe, ludzie Ci sami. Może to i dobrze, a może i źle. Kto to wie?

wtorek, 8 lipca 2008

Trudne początki

Dzienniki, pamiętniki i blogi. Dla mnie trochę obce słowa. Nie lubię dźwięku tych słów, a mimo to nagle jestem tu. I zaczynam pisać, jeszcze nie wiem dla kogo. Chyba dla wszystkich, czyli dla nikogo.
Czasami człowiek czuje sie bardziej obcy wśród bliskich niż wśród nieznajomych. Ostatnio tak sie właśnie czuje. Dlatego ten blog, pamiętnik i dziennik. Chociaż te trzy ostanie rzeczy najmniej.