Czasami i tak bywa, że człowiek mimo usilnego pragnienia totalnego chaosu musi zaprowadzić porządek. Choćby chwilowy - na pokaz, że wszystko jest tak jak inni chcieliby widzieć. Ja wole trzymać chaos, niż robić porządek na pokaz.
Za ciężką prace nie dostaniesz nawet dziękuje. Ale za powiedzenie głupstwa każdy będzie Cię lubił. Chyba wole jak ktoś mi powie dziękuje. Chyba taki już jestem, łasy na pochlebstwa. Chyba przez to, że ich nie dostaje.
Czasem staram sie jak mogę, staje na głowie i chodzę na rzęsach. A mimo to jedyne co dostaje to gorzkie słowa krytyki. A czuje, że bezpodstawnej. Zadanej z rutyny. Bo nic co robie nie może być dobre. Ale wiem, że jeśli nie ja, to nikt inny tego nie zrobi.
Zastanawiam się, po co to robie. Zysk znikomy, a nerwy w agonii. Po co sie w ogóle w takie rzeczy pakuje?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz