Czesem słuchając czyichś wspomnień wracają nasze. Te które chcielibyśmy zapomnieć. Nie możemy ich wyzucic do kosza, jak pliki z komputera. Po prostu wracają chciane czy nie. Czasem słabiej czasem mocniej. Ale zawsze coś namieszaja w głowie. Po śnie pewnie znikną. Pozostanie tylko niepewność. A godziny staną sie znowu sekundami.
Geolocate this post
Posted with LifeCast
niedziela, 26 października 2008
sobota, 25 października 2008
Fujifilm Finepix S5000, to juz rok razem.
Mój aparat. Zdecydowanie mój. Wiem co potrafi, a czego nie umie.
Wiem kiedy zachwyci, a kiedy rozczaruje.
Taki już jest. Walczę w ramach które mi narzuca.
Światło, czas, przesłona.
I znowu autofokus nawalił. Ciekawe ujęcie, nie do powtórzenia.
Trudno, przeklne pod nosem i pójde dalej.
To jest mój aparat. Troche taki jak ja.
Normalny na codzien, a chciałby zachwycić.
Wiem kiedy zachwyci, a kiedy rozczaruje.
Taki już jest. Walczę w ramach które mi narzuca.
Światło, czas, przesłona.
I znowu autofokus nawalił. Ciekawe ujęcie, nie do powtórzenia.
Trudno, przeklne pod nosem i pójde dalej.
To jest mój aparat. Troche taki jak ja.
Normalny na codzien, a chciałby zachwycić.
środa, 22 października 2008
The Cube
No i kolejna umiejętność opanowana. Potrafię ułożyć kostkę Rubika, w zawrotnym (jak dla mnie) tempie 8 minut! Nie obyło się bez ofiar. Może jednak się przerzucę z palenia na kostkę? troche zdrowiej i dla płuc i dla rąk.
sobota, 11 października 2008
piątek, 10 października 2008
Powroty
Powroty są różne. Do domu, z podróży. Do starych miejsc, w których są wspomnienia. Do starych znajomych, których bardzo chciało się spotkać. Do dawnych upodobań, o których się zapomniało.
Są też z różnych powodów. Ale tych jest za dużo żeby nawet zacząć wymieniać.
Pojawiają się znikąd. I znikają za raz za rogiem. Nie dając czasu do namysłu.
Ja tego potrzebuje, tego namysłu.
Ale i to jest złe.
Są też z różnych powodów. Ale tych jest za dużo żeby nawet zacząć wymieniać.
Pojawiają się znikąd. I znikają za raz za rogiem. Nie dając czasu do namysłu.
Ja tego potrzebuje, tego namysłu.
Ale i to jest złe.
wtorek, 7 października 2008
Koniec dnia
Mija dzień. Trochę produktywnie, trochę nie. Zapomniany w dawnych sprawach tonę bezpowrotnie. Bo nie ma odwrotu. Nie ma alternatywy. Nie ma wyjścia.
Ale boję się walki. Przecież mogę zginąć, a nie wiem czy starczy sił, żeby sie odrodzić. Życie to nie gra, wiem o tym dobrze. A nie ma sensu przerywać, dopuki nie dotrze się do końca.
Posted with LifeCast
Ale boję się walki. Przecież mogę zginąć, a nie wiem czy starczy sił, żeby sie odrodzić. Życie to nie gra, wiem o tym dobrze. A nie ma sensu przerywać, dopuki nie dotrze się do końca.
Posted with LifeCast
poniedziałek, 6 października 2008
Naukę czas zacząć
Troche stabilności w życiu nie zawadzi. Szkoda, że narzuconej (odgórnie) niezmiennej (do kolejki prosze) rutyny. Pozwala to na zajęcie się rzeczami trudniejszymi, wymagającymi wiecej skupienia i uwagi. Taka miłość. Nie mam pojęcia jak podejść do tego problemu. Wszystkie znane mi sposoby zawodzą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

