wtorek, 7 października 2008

Koniec dnia

Mija dzień. Trochę produktywnie, trochę nie. Zapomniany w dawnych sprawach tonę bezpowrotnie. Bo nie ma odwrotu. Nie ma alternatywy. Nie ma wyjścia.
Ale boję się walki. Przecież mogę zginąć, a nie wiem czy starczy sił, żeby sie odrodzić. Życie to nie gra, wiem o tym dobrze. A nie ma sensu przerywać, dopuki nie dotrze się do końca.

Posted with LifeCast

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

dopÓki
heh